Albańskie jedzenie, które pokochałem. Co zjeść i jak nie urazić gospodarzy?
Zanim pojechałem do Albanii, przekopałem dziesiątki blogów, forów i grup na Facebooku, żeby sprawdzić, co tak naprawdę warto zjeść w tym kraju i jak się zachować, gdy ktoś zaprasza nas do stołu. Okazało się, że opinie podróżników są zaskakująco zgodne – byrek, tave kosi, fergese i świeże owoce morza wracają w niemal każdej relacji jako absolutne hity. Ale równie ważne, co sama kuchnia, jest to, co dzieje się przy stole. Albańska gościnność to nie pusty frazes z folderu turystycznego – to coś, co naprawdę poczujesz już pierwszego dnia. I tu pojawia się pytanie, które zadaje sobie chyba każdy, kto jedzie tam pierwszy raz: czy wypada odmówić, gdy gospodarz dokłada kolejną porcję albo stawia na stole kieliszek domowej rakii? W tym artykule zebrałem to, co najczęściej powtarza się w relacjach turystów – konkretne dania do spróbowania, sposoby na okazanie wdzięczności i odpowiedź na pytanie o odmawianie poczęstunku.
