Karaburun Albania – dziki półwysep, który zaskoczył mnie bardziej niż jakakolwiek plaża
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o Karaburun, wiedziałem tylko tyle, że to półwysep gdzieś koło Vlory, dostępny wyłącznie od strony morza. Nie ma tu dróg dla aut, nie ma hoteli, nie ma straganów z pamiątkami. Jest za to coś, czego szukam na każdym wyjeździe – niesfałszowana, dzika przyroda i poczucie, że dotarłem tam, gdzie większość turystów nie dociera. Karaburun to górzysty półwysep, który od strony wody wygląda jak zielona ściana opadająca wprost w turkusowe morze. Jego strome klify kryją dziesiątki ukrytych zatoczek i kamienistych plaż, do których można dopłynąć tylko łodzią. Razem z wyspą Sazan tworzy Morski Park Narodowy Karaburun-Sazan – jeden z najciekawszych zakątków albańskiego wybrzeża. W tym tekście opiszę, jak wygląda rejs na Karaburun, co tam zobaczyłem, ile to kosztowało i co moim zdaniem warto wiedzieć przed wyjazdem.
