Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Sarandę z pokładu promu przypływającego z Korfu, nie mogłem oderwać wzroku od widoku. Miasto rozciąga się półkolem wzdłuż zatoki, za nim wznoszą się zielone wzgórza, a woda w Morzu Jońskim ma kolor, który trudno opisać inaczej niż jako turkusowo-szmaragdowy. I wtedy pomyślałem: no to rozumiem, dlaczego ludzie tu wracają. Saranda to dziś największy kurort na południu Albanii. Przez lata była mało znana poza granicami Bałkanów, ale teraz przyciąga turystów z całej Europy. I słusznie – bo oprócz ładnego wybrzeża ma coś, czego brakuje w wielu „gotowych” kurortach: autentyczność. Trochę chaosu, trochę improwizacji, dużo smacznego jedzenia w rozsądnych cenach i atrakcje, przy których można spędzić cały tydzień bez nudzenia się.
Jak dojechać do Sarandy
Dobrą wiadomością jest to, że do Sarandy można dotrzeć na kilka sposobów, a przynajmniej jeden z nich jest naprawdę wygodny.
Zdecydowanie najciekawszym sposobem dotarcia do Sarandy jest przelot na greckie Korfu, a potem krótka przeprawa promem. Odległość przez morze to zaledwie ok. 12 kilometrów – na Sarandę można patrzeć gołym okiem z korfiańskiego wybrzeża. Przeprawa promem trwa od 30 do 60 minut w zależności od rodzaju jednostki.
Promy obsługują kilku przewoźników, m.in. Finikas Lines, Ionian Seaways i Albania Luxury Ferries. W szczycie sezonu kursują wielokrotnie dziennie, od wczesnego ranka do późnego wieczoru. Bilety dla pieszych pasażerów zaczynają się od ok. 20 euro za osobę w jedną stronę i mogą kosztować więcej w lipcu i sierpniu. Warto rezerwować z wyprzedzeniem przez strony internetowe przewoźników lub agregatory promowe.

Lot bezpośredni z Warszawy na Korfu jest dostępny sezonowo, co sprawia, że ta trasa jest dla Polaków bardzo wygodna i często wychodzi taniej oraz szybciej niż lot do Tirany.
Jeśli lecisz do Tirany, dalej do Sarandy jest ok. 4–5 godzin samochodem lub autobusem. Trasa przez góry i Riwierę Albańską jest widowiskowa, ale długa. Warto rozważyć wynajem samochodu na lotnisku w Tiranie, bo to daje dużo swobody przy zwiedzaniu okolicy.
Z Tirany, Gjirokastry i innych większych miast albańskich jeżdżą furgony i autobusy do Sarandy. Bilety są tanie, ale rozkłady bywają mało przewidywalne – warto pytać o aktualne godziny bezpośrednio na miejscu lub w noclegu.
Plaże w Sarandzie i okolicach
Zacznę szczerze: plaża w centrum Sarandy nie jest tą, dla której warto lecieć do Albanii. Jest długa, leży przy pięknej promenadzie, ale jest wąska i w sezonie bardzo zatłoczona. Świetnie nadaje się na wieczorny spacer albo szybką kąpiel, ale jeśli szukasz prawdziwego plażowego wypoczynku – jedź trochę dalej.
Mirror Beach (Plazhi i Pasqyrave)
To mała, żwirowa plaża schowana w zatoczce otoczonej klifami, kilka kilometrów od centrum Sarandy. Mniej znana niż Ksamil, spokojniejsza, z krystalicznie czystą wodą – idealna do snorkelingu. Nie znajdziesz tu dużych hoteli, tylko kilka prostych barów z rybami i owocami morza.
Plaże łodzią – Kakome, Krorez i inne
Z portu w Sarandzie codziennie wypływają łodzie na tzw. blue cruise, podczas których można odwiedzić dzikie zatoki i plaże niedostępne drogą lądową. To jeden z lepszych sposobów na spędzenie dnia na morzu – i naprawdę polecam tę opcję przynajmniej raz.
Ksamil to miejscowość ok. 15 km na południe od Sarandy i jeden z najchętniej fotografowanych zakątków w Albanii. Małe wyspy dostępne wpław, biały piasek (uwaga – to piasek dosypany, nie naturalny) i turkusowa, przejrzysta woda robią wrażenie na każdym. Latem bywa tu jednak bardzo tłoczno i drogie jak na Albanię. Jeśli chcesz zobaczyć Ksamil w spokoju, przyjedź rano lub wybierz się tam poza szczytem sezonu.
W Ksamilu większość plaż jest płatna – za leżak i parasol zapłacisz kilkanaście euro. Warto też poszukać spokojniejszych kawałków brzegu na obrzeżach wioski.

Co zobaczyć w Sarandzie i okolicy
Saranda jest doskonałą bazą wypadową i to właśnie z niej najwygodniej zwiedzać największe atrakcje południowej Albanii.
Zamek Lekursi
Tuż nad miastem, na wzgórzu, stoją ruiny osmańskiej fortecy z XVI wieku. Wstęp jest bezpłatny, ale wejście na piechotę wymaga kondycji – droga pod górę zajmuje kilkanaście minut. Alternatywnie można podjechać taksówką. Z góry rozciąga się panorama na całą Sarandę, morze, wyspy Ksamilu i, przy dobrej pogodzie, na Korfu po drugiej stronie. To idealne miejsce na zachód słońca.

Butrint to obowiązkowy punkt każdej wizyty w południowej Albanii i jeden z moich ulubionych miejsc w całym kraju. Ruiny starożytnego miasta leżą ok. 20 km od Sarandy, na półwyspie otoczonym jeziorem i kanałem prowadzącym do morza. Historia tego miejsca sięga XII wieku p.n.e. – w kolejnych wiekach żyli tu Grecy, Rzymianie, Bizantyjczycy i Wenecjanie, a każda z tych cywilizacji zostawiła tu swój ślad.
W 1992 roku Butrint trafił na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Można tu zobaczyć m.in. amfiteatr, baptysterium z mozaikami, miasto i cytadelę, a wszystko otoczone bujną zielenią Parku Narodowego.

Blue Eye to jedno z tych miejsc, które po zobaczeniu rozumiesz, dlaczego wszyscy o nim piszą. To krasowe źródło wody ok. 25 km od Sarandy, w którym woda tryska z głębokości przekraczającej 50 metrów. Kolor jest absolutnie niesamowity – intensywny, ciemny błękit przechodzący w turkus przy krawędziach. Temperatura wody jest stała przez cały rok – ok. 10–12°C – więc kąpiel jest raczej dla śmiałych, choć w upale widziałem wielu chętnych.
Wejście na teren parku kosztuje symboliczne ok. 0,50 euro (ok. 50 ALL). Dojazd własnym samochodem zajmuje ok. 35–40 minut. Można też dołączyć do wycieczki zorganizowanej lub zamówić taksówkę.

Gjirokastra leży ok. 60 km od Sarandy i można tam dojechać w ramach jednodniowej wycieczki. To jedno z najpiękniej zachowanych miast osmańskich w Albanii, wpisane na listę UNESCO, z zamkiem górującym nad kamienikami i starym bazarem. Miasto jest inne niż cokolwiek, co można zobaczyć na wybrzeżu – kamienne, surowe i bardzo klimatyczne. Warto.

Ile to kosztuje – Saranda i okolice
Albania jest wciąż tańszym kierunkiem niż Chorwacja, Czarnogóra czy Grecja, ale Saranda i Ksamil w szczycie sezonu potrafią już zaskoczyć cenami. Na leżak z parasolem na plaży w Ksamilu zapłacisz kilkanaście euro dziennie. Obiad w dobrej restauracji z rybami lub owocami morza – od ok. 10–15 euro od osoby. Nocleg w Sarandzie można znaleźć w bardzo różnych cenach – od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za noc, zależnie od standardu i terminu. Zorganizowane wycieczki łączące Butrint, Blue Eye i Ksamil kosztują orientacyjnie 40–60 euro od osoby. To dobra opcja dla tych, którzy nie mają samochodu. Walutą jest lek albański (ALL), ale euro jest powszechnie akceptowane w hotelach, restauracjach i na plażach. Karty płatnicze działają w większości miejsc, ale warto mieć gotówkę na drobne wydatki, lokalny transport i zakupy na straganach.

Kiedy jechać do Sarandy
Lubiący ciszę i mniejsze tłumy – polecam maj, czerwiec lub wrzesień. Morze jest wtedy ciepłe, pogoda piękna, a ceny niższe niż w szczycie sezonu. Lipiec i sierpień to pełen korek – miasto dosłownie pęka w szwach od turystów, miejsca na plażach jest mało, a ceny rosną. Ale jednocześnie atmosfera jest wtedy najbardziej żywa.
Październik bywa przyjemną niespodzianką – ciepło, spokojnie, można pływać i zwiedzać bez tłumów. Poza sezonem część restauracji i barów jest zamknięta.
Kilka słów na koniec
Saranda to miejsce, w którym można spędzić tydzień i wrócić z poczuciem, że chce się tu wrócić ponownie. Trochę chaotyczna, trochę nieprzewidywalna, ale właśnie dlatego tak wyjątkowa. Świetne plaże, starożytne ruiny, niebieskie źródło, widok na Korfu i tańsze jedzenie niż w Grecji po drugiej stronie morza. Trudno wyobrazić sobie lepszą kombinację.
Jeśli planujesz wyjazd do Albanii i zastanawiasz się, od czego zacząć – zacznij od Sarandy. Naprawdę nie żałujesz.